Destroyed
Czasami człowiek nie ogarnia co się wokół niego dzieje. Napór informacji, które umysł stara się zanalizować i odsiewać te niepotrzebne od tych ważnych powoduje tylko ból glowy. A ja nie znoszę bólu głowy...
Dziś czytam, że Chiny delikatnie powiedziawszy chcą połknąć sobie Tybet... trudno. Tak naprawdę nie wiemy i nie dowiemy się póki sami tego nie zobaczymy jak jest naprawdę. Przestałem ufać informacją z telewizji i gazety. Wszystko albo przekolorowane albo zbyt czarne by cokolwiek zobaczyć. Swoją opinię jednak można wyrazić...
Czytam np o jakiejś akcji "Made in China". Żałosne. Za pare dni to wszystko ucichnie. Po co robić sztuczny tłum? By ludzkość zwróciła uwagę na coś, czego nie chce oglądać? Tak bardzo lubimy babrać się w tym co szokuje, co jest pokarmem dla sępów-dziennikarzy. Tak samo było z katastrofą samolotu na Pomorzu. I co? Po 3-4 dniowym szumie znalazła się nowa pożywka dla mediów, bo przecież ta katastrofa stała się nudna. Nie chce tu teraz obrażać nikogo, jestem pełen szacunku dla zmarłych i pogrązonych w stracie rodzin. I właśnie dlatego powinno się tą sprawę zostawić im samym. To jest ich tragedia, bo załóżmy że jeden z tych pilotów by umarł w wypadku samochodowym...czy TVN24 by robiła 3 dniową nawałnicę? Z pewnością nie. Ludzie przecież codziennie giną w wypadkach. Co innego soczysta katastrofa lotnicza... albo wypadek rozędzonym Ferrari...
Nie wiem, może to ja nie pasuję do tej całej cywilizacji. Przecież powinienem razem z innymi z zapartym tchem interesować się Kosowem, Chinami, Traktatem Lizbońskim. Ale mnie to aż tak nie intersuje. To chyba Nałkowska kiedyś napisała "Ludzie ludziom sami zgotowali ten los" ...
Tak... i tylko czekać kiedy los się na nas samych odegra...
skomentuj (0)
Tourniquet
próbowałem zabić ból... ale on przyniósł więcej... zacisnął palce na mojej szyji, począł dusić...
coraz mocniej się zaciskając łamał mi kości... trach, trach
objął mnie w pasie, powalił z nóg...
i zaciskał się...
a łzy z oczu mi płynęły...
jedyne co jeszcze się ruszało były czarne skrzydła...
ale i je powoli traciłem... wyrywał mi pióra...
bezlitośnie...
sadystycznie...
jedno po drugim...
spojrzałem mu w twarz... na jego syderczy uśmiech...
nie będę żałował...
też się uśmiechnąłem...
patrząc na własne samobójstwo...
skomentuj (0)
Arrival To Earth
1 luty...
wymyśliłem własny świat i w nim się zagubiłem...
przypadkiem trafiłem w nim na Ciebie... i z Tobą głębiej się zanurzyłem...
gdzie dziś nas poprowadzi ścieżka, na ile skrzyżowań przyjdzie nam trafić...
nim dotrzemy do celu... i tam założymy własny dom...
dom pełen marzeń i unoszących się myśli niczym bańki mydlane...
bańki nie do zniszczenia...
i bedą frunąć coraz to wyżej ponad otaczające nas lasy i jeziora...
prosto ku chmurom by myślami je połaskotać... i sprowadzić deszcz złocisty...
deszcz który oblepi nasze ciała... jednością znacząc...
bo my chcemy tworzyć jedność
nie tylko dziś, nie jutro, ale na wieczność :*
skomentuj (0)
The Heart of Everything
14 stycznia...
miałem zacząć pisać wcześniej ale coś mnie powstrzymywało ;)
co by tu... aha...
właśnie jestem w trakcie łykania tabletki od bólu głowy... dobra ta tabletka...
biała... z minusem... wygląda jak miniturka krążka od hokeja...
zaraz zostanie strawiona i enzymy odpowiedzialne za zagłuszanie bólu zaczną działać... albo i nie...
cóż, jestem pewnien, że jednego bólu nie będą wstanie zagłuszyć...
są przecież bóle, których żadne leki nie zaspokoją... nie wygłuszą... nie zniszczą...
wynalazł ktoś lek na miłość? na tęsknotę? na samotność?
czy można schować chemię, którą karmią się związki do malutkiej tabletki?
połknąć...
zaspokoić swój głód tulenia, porządania, ognistego sexu?
czy można zamknąć śmiech, uśmiech do malutkiej tabletki?
połknąć...
wygłuszyć samotność i napór szarości, codzienności, tęsknoty za ciepłem?
itp. itd.
ale byłyby to nadal tylko tabletki...
uzależnilibyśmy się od nich... jak od wielu innych rzeczy...
wszystko w końcu można by było zamknąć w jednej tabletce...
połknąć... i wybrać co dzisiaj chcemy poczuć...
ja wiem co chciałbym dzisiaj poczuć... i jutro... i pojutrze...
problem w tym, że moja "tabletka" jest ponad 100 km ode mnie...
skusiłbym się na inną?
NIE.
... bo pragnę tylko tej jednej...
a Wy?
skomentuj (4)